ROZDZIAŁ VII
Zebrała się tajna narada. Zastanawiałam się, co takiego wymyślił Michał. Nie chciał nic mówić na ten temat. Po incydencie z Bartmanem zasnęłam. A Michał? Michał trzymał mnie cały czas za rękę, aż do momentu, gdy się obudziłam. Te wspomnienia trwały we mnie do końca obrad.
- To jest jedyny, sensowny pomysł. Iwona będzie czuła się bezpiecznie a Winiar będzie miał na oku siostrę. - tłumaczył Bąku a Justyna wybuchnęła śmiechem ale gdy zobaczyła minę Winiara od razu spoważniała.
- Do rzeczy Miki, do rzeczy. Późno już! - poganiał przyjaciela Daniel Pliński.
- A więc Iwona przeniesie się do naszego pokoju a Justyna do Winiara. Będziemy musieli dopilnować, żeby Bartman się nie zorientował i tutaj jest rola dla Jarosza i Kurka. Będziecie stać na czatach. Początkowo dziewczyny będą wchodzić do swojego pokoju, ale gdy Bartman z Ruciakiem wejdą do siebie, to wy przejdziecie do naszych pokoi. - tłumaczył Bąku.
- Dobra Michał, to jest oczywiste, że trzeba dziewczynie pomóc, ale co ze mną i Mariuszem? - zapytał Daniel.
- Wy nie zmienicie swojego położenia - Bąku uśmiechnął się cwaniacko.
- Ale zaraz, zaraz! W każdym pokoju są przecież dwa łóżka! - wkroczyła do akcji zdezorientowana Justyna.
Siedziałam cicho wsłuchując się w rytmy ich głosów. Były ciche, stopniowo narastały i narastały, co wybiło mnie z zamyślenia, pozwoliłam więc sobie zabrać głos.
- Cicho, teraz ja mówię! - krzyknęłam a tłum zamilkł. - skoro nasz pokój będzie pusty to niech tam przenie się pan Daniel z panem Mariuszem. No chyba, że zmieniliście zdanie? - złapałam za rękę Justynę i zamknęłam oczy, jakbym obawiała się reakcji chłopaków.
- Ok, tak może być - uśmiechnął się Daniel, podszedł do mnie i położył rękę na moim ramieniu. - mów mi Daniel - powiedział, po czym odwzajemniłam jego uśmiech.
Rozeszliśmy się do swoich pokoi.
Rozeszliśmy się do swoich pokoi.
***
Kolejne dni mijały dość spokojnie. Bartman tak jakby mnie unikał, nie zwrócił uwagi na kombinacje z pokojami ani na fakt, że rzadko z nim pracowałam, choć powinnam. Chłopcy po ciężkim treningu odprężali się grą w karty lub play station. Ja z Justyną byłam wiecznie zajęta. Robiłyśmy rozpiski zawodników, wystawiałyśmy oceny za ich pracę, miałyśmy bardzo mało czasu dla siebie, ale nam się to podobało. Ważne było dla mnie, że byłam blisko Michała, że czułam się bezpiecznie.
***
Siedzieliśmy sobie z Michałem i kilkoma chłopakami w "naszym" pokoju śmiejąc się wniebogłosy. Z błogiego stanu wyrwał nas Krzysiek Ignaczak z kamerą.
- Znajdujemy się teraz w pokoju Daniela i Michała B. Jak widać, panuje u nich całkowicie rodzinna atmosfera - najechał na zebranych swoim sprzętem - o a tutaj jest Gregor zwany MacGregorem. O i nasza pani psycholog. Może powie pani do kamery, jak się pani z nami pracuje? - powiedział z rozbrajającym uśmiechem.
- Jeśli mam być szczera, to nie pracowałam do tej pory z gorszą grupą - mówiłam z poważną miną - nie zwracanie uwagi na zasady ogólnie tutaj panujące. Jesteście niezdyscyplinowani i punktualni.
Wszyscy zamilknęli i wpatrywali się we mnie a ja... wybuchnęłam śmiechem!
- Ha ha ha! Ej, taki żart! - powiedziałam.
- Wytnie się. - powiedział Krzysiek i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Na stos z nią! - krzyknął głos za moich pleców.
- I ty Brutusie przeciwko mnie? - udałam obrażoną i rzuciłam poduszką w Kurasia
- Za co?! - krzyknął oburmuszony.
- Ty już wiesz, za co! - odparłam mu.
Do pokoju wpadł Krzysiek Stelmach i zarządził im lekki trening z racji ich nagannego zachowania.
Ja z Justyną zachęcone zapachem zupy pomidorowej udałyśmy się na stołówkę.
Zadzwonił telefon. To Sylwia. Od razu się ucieszyłam!
- No cześć Słońce! Co tam? Jak Ci się żyje beze mnie? - zapytałam uradowana.
- W porządku. - bez entuzjazmu w głosie odpowiedziała siostra.
- Nie sądzę. Gadaj co się dzieje.
- Jestem.... jestem w ciąży. - odpowiedziała i wybuchnęła płaczem.
- Jak to jesteś w ciąży?! - totalnie zaskoczona zaczęłam swój wywód.
- Nie wiesz skąd się borą dzieci? - zaśmiała się
- JESTEŚ W CIĄŻY! To wspaniale! - udałam radość.
- Nie udawaj tej radości, za długo Cię znam, by się na to nabrać. - odparła. - Co teraz będzie??
- A co ma być? Urodzisz dziecko i będzie dobrze. Powiedziałaś już Bartkowi? - spytałam delikatnie.
- Nie, bo widzisz... heh to chyba nie jest jego dziecko...
- Co??? Ale jak to??? Do jasnej cholery co Ty sobie wyobrażasz??! Puszczasz się z byle kim na prawo i lewo mając tak wspaniałego faceta jakim jest Bartek?! Co ci odbiło? Kto to jest?! - krzyczałam, puściły mi nerwy.
- Nie mogę Ci powiedzieć... - łkała do słuchawki.
- Słuchaj, płacz tu teraz nic nie pomoże. Trzeba iść dalej. Głowa do góry, cycki do przodu! Ej Skarbie, pomogę Ci! Tylko musisz mi powiedzieć, kto to jest. - mówiłam już znacznie spokojniej.
- Jakby Ci to powiedzieć... eh... on jest żonaty... - opadły mi ręce!
- Świetnie... a jak brzmi jego nazwisko? - starałam się być spokojna.
- Michał... Michał Winiarski.
Rozłączyła się.
A ja poczułam, jakby ktoś dźgnął mnie nożem w plecy. Zastanawiałam się co teraz będzie z Sylwią, Michałem a przede wszystkim z Bartkiem. "On nie może się dowiedzieć" - pomyślałam i napisałam smsa do Sylwii:
"Gdyby się waliło
i paliło, Bartek
nie może się
o tym dowiedzieć!
Pomogę Ci,
tylko przez
najbliższy czas
siedź cicho.
Jeszcze się
wszystko ułoży!"
Skończywszy pisać smsa zobaczyłam jak siatkarze wracają z treningu.
- Winiarski!!!!! - krzyknęłam i omal nie wyplułam sobie płuc.
- Oho, matka osa się wkurza - o dziwo wszyscy znaleźli się na stołówce.
- Czy wy wszyscy macie na nazwisko WINIARSKI??
- No ja teeeeż! - krzyknęła Justyna przedzierając się wzdłuż siatkarzy. Jak zawsze wyglądała nieziemsko!
- Michał siada, reszta WON! - wyprosiłam ich ze stołówki - tacy młodzi, ze słuchem niby w porządku a nie rozumieli prostego zdania, wynocha ze stołówki! - zamknęłam za nimi drzwi.
Rozpoczęło się przesłuchanie. Winiar najwidoczniej wiedział co się kroi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz