ROZDZIAŁ VI
Wszyscy siedzieli w salce konferencyjnej. Gdy weszłyśmy szmery ucichły. Usiadłyśmy za długim stołem obok trenerów. Jeden z nich, ten pierwszy, Castelani, zaczął mówić coś po włosku, potem głos przejął Krzysiek.
- Panowie, przed nami dużo pracy. W codziennych obowiązkach pomogą nam panie: Iwona Winiarska i Justyna Adamska, przyszłe panie psycholożki. - dodał po czym rozległy się brawa. Zobaczyłam zdezorientowane spojrzenie Michała, który był tak zaskoczony, że nawet nie zauważył jak puściłam mu oczko.
- Chcą panie coś powiedzieć? - spytał Krzysiek.
- Tak, że panowie dostosują się do pracy z nami. Zależy nam na punktualności i dyscyplinie. Dziękuję. - powiedziałam wpatrując się teraz w minę Winiara, była rozbrajająca. Zerknęłam na Justynę, była przerażona.
- On mnie zabije! - wyszeptała mi na ucho po czym wyszła z sali.
Jeszcze tego brakowało żeby Justyś załamała się psychicznie. I to w dodatku przez swojego brata. No cóż, trzeba będzie nad tym popracować.
Siatkarze zaczęli wychodzić. Uniosłam wzrok i zobaczyłam pytający wzrok Zbigniewa Bartmana. Uśmiechnęłam się niepewnie, mając nadzieję, że mnie nie rozpozna. Odwzajemnił uśmiech i wyszedł. "Uff, co za ulga!" - pomyślałam i wyszłam za chłopakami.
Szłam oświetlonym korytarzem podziwiając dyplomy na ścianach. Myślałam o Michałach, którzy widocznie nie byli zadowoleni, że przyjechałyśmy tutaj. Nagle złapał mnie ktoś za nadgarstek
- Aaaaa! - krzyknęłam ale czyjaś ręka zatkała mi usta. W końcu przed sobą zobaczyłam... Winiara i Bąka!
- Co wy do jasnej cholery... - pokazali mi, abym była cicho, obniżyłam ton głosu - co wy do jasnej cholery wyprawiacie? - zapytałam rozwścieczona.
- My? My?!!! - złościł się Miki - co WY tutaj robicie?! - dodał.
- No właśnie!! - wkurzył się Winiar.
- No my... no... tutaj pracujemy. - wyjąkałam. '
Wytłumaczyłam im wszystko, jak się tutaj znalazłyśmy. Powiedziałam nawet o Bartmanie, że mnie nie poznał. Wymyśliłam jakąś bajeczkę na temat Justyny, że "źle się czuła", bo niby co miałam powiedzieć, że wyszła z sali? Bo się bała starszego brata? "pójdę kiedyś do piekła" - pomyślałam.
Wszyscy ruszyliśmy w kierunku naszych pokoi.
Okazało się, że Michał dzieli pokój z Danielem Plińskim zaraz obok naszego, a Winiar zaraz naprzeciwko z Mariuszem. Byłam zadowolona, że mam ich tak blisko siebie. Ale z drugiej strony pokój z numerem 116 zajmował nie kto inny jak Bartman z Ruciakiem. "Super" - pomyślałam i poszłam wziąć zimny prysznic. Z mojego relaksu wybiło mnie pukanie do drzwi.
- Justyna! Otwórz! - krzyknęłam zakładając ręcznik lecz ona nie odpowiadała a pukanie nie ustawało. "No tak, poszła do Winiara" - pomyślałam. Otworzyłam drzwi a w nich zobaczyłam jego! "Boję się" - pomyślałam ale zmusiłam się do uśmiechu.
- Słucham pana? - powiedziałam najbardziej spokojnie jak się dało.
- Nie udawaj Siwa, że mnie nie pamiętasz. - na jego usta wbił się uwodzicielski uśmiech, zaczął wchodzić do pokoju. - Nic się nie zmieniłaś. Nogi dalej masz nieziemskie! I te Twoje ciemne, cudowne włosy... mmm.... - dotknął ich delikatnie.
- Wynoś się! - krzyknęłam starając się jednak zachować opanowanie.
- Oj skarbie, nie ładnie. - ucałował mnie w policzek i uchylił ręcznik by zobaczyć moje piersi.
- Wynoś się!!! - krzyknęłam donośniejszym głosem. Do pokoju wpadł Bąkiewicz z Plińskim. Zaczęły mi po policzku spływać łzy.
- Pani cie prosi, abyś wyszedł - powiedział ze spokojem Daniel wskazując palcem na drzwi wyjściowe. Wyszedł.
- Iwona, w porządku, już jest dobrze- Michał mnie przytulił. Wyczuwałam u niego wielkie zdenerwowanie i złość. - Dzięki Daniel! - uścisnął mu dłoń.
- Żaden problem przyjacielu - Daniel uśmiechnął się do nas po czym wyszedł.
- Michał! Ja chcę do domu! - mówiłam patrząc mu w oczy ocierając przy tym swoje łzy.
- Skarbie nie możesz. Jesteś nam potrzebna, słyszysz?! - wziął moją twarz w swoje dłonie - dasz radę! Jesteś silna! - przekonywał.
- Nie dam rady... - przytuliłam się do niego.
- Dasz i ja Ci w tym pomogę! - wygiął usta w cwaniackim uśmiechu - mam pewien pomysł, tylko musimy w to wtajemniczyć kilka osób - dodał.
- Kogo? I o co chodzi? - podniosłam głowę.
- O Twojej sytuacji z Bartmanem wiem ja, Justyna, Winiar... - wyliczał.
- I Bartek Kurek - dodałam.
- Tak i Bartek - powtórzył za mną - musimy powiedzieć Danielowi, Mariuszowi i Kubie. Inaczej nici z planu.
- Dobrze Skarbie. - pocałowałam go namiętnie w usta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz