wtorek, 3 maja 2011

Rozdział IV

ROZDZIAŁ  IV

- Nie ma mowy! Nigdzie nie pojadę! Do żadnego lasu! NEVER! Czy jasno się wyrażam?! - wchodząc do sali konferencyjnej usłyszałam krzyki Justyny.
- Ale to dla pani wielka szansa. Jest pani wybitną studentką. - przekonywał rektor.
- Ja i czternastu facetów! Proszę mnie nie rozśmieszać! - kontynuowała swój wywód Justyna.
- Pani Adamska, dla pani też mam propozycję. - zwrócił się w moją stronę.
- Propozycję? Słucham... - udałam zaciekawienie.
- Pod koniec maja uda się pani do Spały i rozpocznie zgrupowanie z naszymi siatkarzami. - wypowiedział z uśmiechem na ustach po czym dodał: - mam nadzieję że pani i pani Winiarska mnie nie zawiedziecie.
- No to super... ciekawo co mój brat na to powie. Wątpię, żeby umiał pracować z siostrą. - mówiła wciąż zdenerwowana Justyna.
- Dobrze, pojedziemy. - powiedziałam spokojnie po czym wyprowadziłam Justynę z sali.

***

- Oszalałaś?! Michał mnie zabije jak się o tym dowie! - wrzeszczała na mnie Justyna.
- Nic ci nie zrobi! To będzie fajnie doświadczenie! - zapewniałam ją.
- Jakoś nie mam do tego przekonania. Michał dzisiaj przyjechał, może wpadniesz na kolację?
- Jasne! A mogę kogoś przyprowadzić? - zapytałam - tak dawno nie widziałam Michała!
- Oczywiście. A kto to taki? - zapytała z wielkim zaciekawieniem
- Pan od piłki - skwitowałam po czym się rozeszłyśmy.

***

Kolacja jak najbardziej się udała. Nagadałam się z Michałem za wszystkie czasy. Nawet Bąku był pod wrażeniem, że się tak świetnie dogadujemy. O naszym wyjeździe nie pisnęłyśmy ani słówkiem. Postanowiłyśmy zrobić im nie lada niespodziankę.
Winiar był zdziwiony faktem, że znów wraca do kadry, temat zszedł na reprezentację. Z Justyną nie wiedziałyśmy o co chodzi.
Z kadrowiczów to znam trzech siatkarzy: Winiarskiego, z którym się zaprzyjaźniłam mieszkając jeszcze we Włoszech, Bąkiewicza, od którego dostałam piłką no i Kurka, z którym kręciła moja siostra no i mi nie za bardzo to odpowiadało. 
Teraz dopiero zaczęłam rozumieć obawy Justyny co do tego wyjazdu. Przecież my tam nikogo więcej nie będziemy znały. To nie ma prawa się udać. 
Po skończonej, a co najlepsze sytej kolacji Michał odprowadził mnie do domu. 
Zatrzymaliśmy się przed klatką, Michał nachylił sie ku mnie... i.... i mnie pocałował! 
- Mmmm... a to za co? - spytałam zadowolona.
- Za nic - uśmiechnął się - chciałbym, abyś na mnie zaczekała. Zaczyna mi na Tobie zależeć. Tak bardzo - w tym momencie chciałam mu przerwać - posłuchaj, nie musisz mi odpowiadać teraz. Jestem cierpliwy. Poczekam. - spojrzał mi w oczy - ale jeżeli Ty nic do mnie nie czujesz postaram się to zrozumieć - dodał.
- Michał, poczekaj. Wolniej... - poczułam chęć odwzajemnienia jego pocałunku. I... zrobiłam to! - znamy się krótko, to prawda. Ale jesteś dla mnie ważnym człowiekiem, bliską mi osobą... ale nie wiem, czy jestem gotowa na poważny związek.  - dodałam i spuściłam oczy.
- W porządku, rozumiem. Zaczekam. - przytulił mnie i ponownie pocałował. - będę uciekał, późno już. Po jutrze wyjeżdżam na kadrę. Mam nadzieję, że jak wrócę to się spotkamy najszybciej jak to będzie możliwe. 
- Szybciej niż ci się wydaje, panie od piłki. - uśmiechnęłam się i weszłam do mieszkania.

***

- Iwona! Sms!! Pakuj się szybciej! Mamy być przed siatkarzami! - krzyknęła Justyna patrząc na swój zegarek.
- Już! Gotowe. Mój telefon! Gdzie... - uśmiechnęłam się do przyjaciółki, która podawała mi telefon. A nim nieodebrana wiadomość... od Michała!
"Spakowany, gotowy i czekający na
wyzwania. Będę za Tobą strasznie
tęsknił. Właściwie to już zacząłem... :(
Całuję Cię mocno :* proszę,
uważaj na siebie!"
Moja mina nie była za ciekawa. Miałam wyrzuty, że nic nie powiedziałam Michałowi.
- Witaj przygodo! - krzyknęła Justyna
- Mam pytanie... po co Ci gitara? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Winiarowi - uśmiechnęła się spoglądając na tyle siedzenie.
Justyna odpaliła silnik swojego nowego porszaka i ruszyłyśmy w daleką podróż. 



1 komentarz:

  1. Czekam z niecierpliwością co dalej się stanie ....
    Bardzo fajnie się czyta masz talent:)))
    :))))

    OdpowiedzUsuń