ROZDZIAŁ II
Mijał dzień za dniem. Poprawiłam kolokwium. Zaczęłam przygotowywać się do następnego. Zrezygnowałam z imprez, picia alkoholu a co za tym idzie - z życia towarzyskiego. Siedziałam nad książkami. A Bartek? Żył w swoim siatkarskim świecie. Od tego nieszczęsnego zdarzania minęły 3 tygodnie, tak szybko o sobie zapomnieliśmy.
Któregoś dnia do domu jak po ogień wpadła Sylwia.
-Ubieraj się! Szybko! Wychodzimy! - zaczęła zakładać mi kurtkę.
-Ale o co chodzi? Ej no, zostaw! Sama potrafię się ubrać! Dokąd idziemy? - z niechęcią założyłam buty, spięłam włosy i wybiegłam za siostrą.
-Idziemy na mecz, Bartek dał nam dwie wejściówki. - z przejęciem mówiła Sylwia.
-Jaki Bartek?? Jaki mecz?? - zaczęłam coraz bardziej się denerwować.
-Jak to jaki Bartek? - z zażenowaniem zapytała Sylwia - Ten, któremu o mały włos nie poparzyłaś przyrodzenia!
Do drodze do hali nie odezwałam się ani słowem. Ciągle zadawałam sobie wiele pytań, na które nie potrafiłam znaleźć sensownej odpowiedzi. Nurtowało mnie to, dlaczego ten Bartek tak nagle sobie o mnie przypomniał?
Weszliśmy do środka, znalazłyśmy swoje miejsca. Sylwia zaczęła rozglądać się po hali. Nie za bardzo interesowało mnie to, kogo szuka. Założyłam kaptur na głowę, wyciągnęłam swoje białe słuchawki od iPoda, oddając się muzyce wyłączyłam swoją codzienność. Z minuty na minute hala się zapełniała. Ja z obojętnością patrzyłam na te tłumy napalonych fanek, które wzdychają do tych pożal się Boże siatkarzy.
Nagle z mojej błogiej chwili samotności wyrwało mnie uderzenie piłki.
-Który to?! - wrzasnęłam. Przed moim obliczem ukazał się postawny mężczyzna o brązowych oczach, jasnych włosach i ciepłym uśmiechem. Zatkało mnie. Jego widok mnie zawstydził. Z pewnej siebie, dorosłej dziewczyny, stałam się małą dziewczynką...
-Wszystko w porządku, to był przypadek! Bartek mnie sprowokował. - Jego głos był nadzwyczaj słodki, gdy wypowiadał te słowa z taką troską. Czułam, że się rozpływam niczym czekolada.
-Znowu Kurek!- teraz mi nie było do śmiechu - powiedz mu - odwróciłam go, by zobaczyć nazwisko na jego plecach - panie Bąkiewicz...
-Michał - przerwał mi.
-Powiedz mu, panie Michale - kontynuowałam swój wywód - że następnym razem ta kawa, która wylądowała na jego spodniach przez przypadek, wyląduje z pełną świadomością i premedytacją! - byłam wkurzona jednakże nie mogłam się oprzeć by nawet w takiej chwili nie patrzeć Michałowi w jego oczy... były takie cudowne, takie głębokie! Trochę spanikował...
- Dobrze, powiem, jeszcze raz przepraszam! - ukłonił się, uśmiechnął i wrócił na rozgrzewkę.
Nie interesował mnie mecz tylko moja głowa. Ból się nasilał. "Jak Boga kocham uduszę tego Kurka!" - pomyślałam.
-Twoje cierpienie już się zakończyło, wracamy do domu. - powiedziała Sylwia i udała się w kierunku wyjścia.
-Super... - westchnęłam pocierając głowę. Nagle poczułam, jak bardzo kręci mi się w głowie, nie wiedziałam co jest grane, usunęłam się w jednej chwili na ziemię, ale miałam wrażenie, że ktoś zdążył mnie złapać.
***
-Według mnie lepiej będzie jeśli tu zostanie - powiedział miły głos nade mną. Oczy miałam zamknięte, bałam się otworzyć.
-Ok Miki, tylko jakby się coś wydarzyło daj mi znać. Będę pod telefonem, może Niemczyk mi nic nie zrobi. - to zdecydowanie był głos Sylwii, tylko gdzie ona do cholery wychodzi? Gdzie mnie zostawia? I przede wszystkim z kim? - Bartuś, odwieziesz mnie na trening? - dodała.
- Jasne Skarbie! - odpowiedział tajemniczy głos, po czym razem wyszli trzaskając drzwiami.
Ale zaraz, zaraz! Jakie Skarbie? Jaki Bartuś? Moja siostra i Kurek?? Nie możliwe! Przejęłam się w duchu, tym, co usłyszałam. Chwilę później poczułam delikatny dotyk dłoni na moim policzku. Teraz już się na prawdę przestraszyłam! Gdzie ja jestem? Boże! U gwałciciela?? Jeszcze mi tego do szczęścia brakowało!
Zaczęłam powoli otwierać oczy, zobaczyłam mężczyznę.... pomyślałam "zaczyna się!" Był ubrany w jasne jeansy, białą koszulę z długim rękawem.
- O! Obudziłaś się już! Wszystko w porządku? - usłyszałam ten sam głos, w tedy na hali, gdy oberwałam piłką.
- Tak... to znaczy nie. Kręci mi się w głowie - mówiłam przyjmując pozę siedzącą - Gdzie ja jestem? Kim Ty... - urwałam - to od Ciebie dostałam piłką!
- Zemdlałaś, ledwo cię zdążyłem złapać. Jesteśmy u mnie w mieszkaniu, bo było najbliżej hali, Sy... - przerwałam mu.
- Miło by mi było, gdybyś się przedstawił! - wtrąciłam.
- Michał jestem. - uścisną moją dłoń.
- Iwona. Hm, czemu się tak na mnie patrzysz?
- Rozmazałaś się - uśmiechnął się wyciągnął chusteczkę z kieszeni i zaczął wycierać moje oczy i policzki. Był przy tym taki delikatny i opanowany.
- Lepiej będzie, jak już pójdę do domu - powiedziałam. Ale tak na prawdę nie chciałam się stąd ruszać, było mi tak miło i przyjemnie.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł, Sylwia kazała cię pilnować, żeby nic głupiego nie przyszło ci do głowy. - mówił z wielką troską.
- Panie od piłki... - nie dokończyłam zdania gdy równocześnie zaczęliśmy się śmiać.
- Gdzie jest łazienka? - zapytałam. Wskazał palcem na drzwi po przeciwnej stronie. Zaczęłam wstawać i znowu zakręciło mi się w głowie.
- Powoli - powiedział po czym wziął mnie na ręce. Złapałam się jego szyi. Był taki silny i wysportowany. Miałam ochotę go pocałować. Zaczął przysuwać swoje usta do moich, położył mnie na kanapie i czule zaczął mnie całować. Najpierw delikatnie... później coraz to bardziej namiętnie. Zaczął rozpinać moją bluzkę, wtedy do mnie dotarło co za chwilę może się stać. Ale nie przerwałam tego...
- Ekhem... - usłyszeliśmy chrząknięcie Bartka - przepraszam, że wam przeszkadzam w poznawaniu siebie, ale jest już bardzo późno, a chwilowo zajmujecie moje łóżko. Michał, rusz tą dupę i zanieś panią do swojego, co? -wybuchnęliśmy wszyscy śmiechem, nie przejmowałam się tym, że Bartek przerwał mi wspaniałe chwile z moim Michałem... no dobra, jeszcze nie z moim :)
- Dam ci jakąś koszulkę, będzie ci wygodniej spać - powiedział Michał.- przepraszam... - po chwili dodał.
- Ale za co? Jesteśmy dorosłymi ludźmi - uśmiechnęłam się do nie go i... zaczęłam skakać po łóżku.
- Ha ha ha! - zaczął się śmiać.
- Ej, ciszej bo obudzisz Bartka!
- On ma bardzo twardy śmieć - ponownie zaczął się śmiać. - No dobra, koniec tego dobrego.Idziemy spać. Ty w łóżku, ja w śpiworze. - powiedział to z taką smutną miną, że zrobiło mi się go szkoda.
- Michał, jesteśmy dorośli, nie przeżyję tego jeśli jutro będziesz chodził połamany. Łóżko jest duże, zmieścimy się razem. - powiedziałam a ten uśmiechnął się jedynie, przytulił i pocałował w czoło.
Rano obudziliśmy się objęci, uśmiechając się do siebie. W tedy się zaczęło...
- Gdzie ona jest?! - wparowała wściekła Sylwia do mieszkania. - cześć Bartuś - uśmiechnęła się czule do Bartka po czym zaczęła mnie szukać.
- Co jest? - wyszłam zaspana z pokoju Michała wielce zdziwiona widokiem siostry.
- Musisz stąd wyjechać. Trzeba cię spakować? - mówiła wymachując przy tym rękoma.
- Ale po co? Dokąd...? - przerwała mi
- On wrócił, będzie grał od przyszłego sezonu w Skrze. - mówiła z wielką troską a ja nie mogłam w to uwierzyć.
- Jak to wraca? - mówiłam pełna przerażenia ze łzami w oczach
- Hej mógłby nam ktoś powiedzieć, co się dzieje? - zdenerwował się Bartek.
- Wraca Zibi Bartman, będzie grał w Skrze. - powiedziała Sylwia a ja zaczęłam płakać. Opadłam na krzesło i zakryłam twarz w dłoniach.
- Gdy Iwona była we Włoszech, on.. - opowiadała Sylwia - on... próbował ją zgwałcić. - z wielkim bólem dokończyła Sylwia. Ten sam ból zobaczyłam w oczach Michała, napełniały mu się łzami. zdenerwowany wyszedł do łazienki trzaskając drzwiami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz