poniedziałek, 16 maja 2011

Rozdział XIII

ROZDZIAŁ   XIII

W samolocie:
- Iwona? - próbował zacząć rozmowę Patryk
- Nie gadam z Tobą. A Ty nie patrz się tak na mnie! - zwróciłam się w stronę Stelmacha - dajcie mi święty spokój!
Pech chciał, że miejsce w samolocie miałam między tymi dwoma panami. Założyłam słuchawki od iPoda i zaczęłam kreślić na kartce przydział siatkarzy dla mnie i Justyny. Jej przydzieliłam: Łomacza, Jarosza, Gruszkę, Gacka, Bąkiewicza, Winiarskiego i Czarnowskiego. Dla siebie wzięłam bardziej rozgarniętych: Zagumnego, Wlazłego, Ignaczaka, Plińskiego, Możdżonka, Kurka i Ruciaka. Teraz ta kartka musiała dotrzeć do Justyny, która siedziała obok Wlazłego i Castelaniego, na samym przodzie kadłuba. No pięknie. Przede mną siedział Bąku z Danielem i Winiarem.
- Mógłbyś podać tą kartkę Justynie? - zagadałam do Bąkiewicza wyjmując słuchawki z uszu. Zabrał kartkę po czym wnikliwie ją analizował.
- Widzę, że masz mnie dosyć.  - rzucił ozięble w moją stronę Bąku
- To Ty ze mną nie gadasz a ja nie wiem dlaczego...
- Nie mam słów do Ciebie - zmierzył mnie wzrokiem, podał kartkę Justynie. Zrobiło mi się przykro. Mój narzeczony zaczął mnie olewać! Zerwać zaręczyny? Nie... nie, to tylko chwilowy kryzys.
- Iwona? - powiedzieli jednocześnie Stelmach z Czarnowskim
- Nie wyraziłam się jasno? - zadałam pytanie - Nie gadam z Wami. - krzyknęłam na cały samolot i poczułam na sobie wzrok wszystkich pasażerów.

***

Ta "cudowna" podróż w końcu dobiegła końca. Wchodząc do hotelu Castelani powiedział tylko, że mamy 2 godziny czasu dla siebie, później czas na trening. "Miłych" niespodzianek dzisiaj nie brakowało. Miałam z głowy rozmowę z Czarnowskim i drugim trenerem, do tego dochodził jeszcze Bąkiewicz i Pliński, bo kolega oczywiście musiał trzymać stronę swojego najlepszego kumpla.
- Przeszła Pani złość? - z wielkim bananem zapytał Łomacz
- Nie! Uważaj, bo się przeżuci na Ciebie! - ucięłam wszystkie jego pytania i weszłam do swojego pokoju. W końcu...
- Co Ty tu robisz? - usłyszałam głos zza pleców. Nie odwracając się sprawdziłam breloczek przy kluczach, 77!
- Co jest? U siebie jestem. - pokazałam Michałowi B. klucz
- To widzisz, mamy problem, bo ja też. - był stanowczy
- Czemu taki jesteś? - zapytałam
- Jaki? Zraniłaś mnie! Nie usłyszałem nawet głupiego przepraszam... - ciągnął. Podeszłam do niego. Próbowałam przytulić się do jego pleców.
- Przepraszam... - wyszeptałam. Odwrócił się przodem do mnie. Objął mnie najmocniej jak potrafił - Gdy Bartek mi powiedział... - przerwał moją wypowiedź pocałunkiem
- Nie rozmawialiśmy o tym, hm? - przytaknęłam - nasi przyjaciele się postarali, zobacz! - wskazał widok za oknem.
- Cudownie! - uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam go.
No ale nie może być zbyt miło. Do pokoju wparował Daniel Castelani. Mówił coś po włosku. Muszę podszkolić ten język. Gdy wyszedł Michał zaczął się śmiać i tarzać po dużym, małżeńskim łożu. 
- Co jest? - zaczęłam również "się brechtać"
- Szkoda, że nie widziałaś swojej miny! - wciąż nie przestawał się śmiać
- Co on mówił? Przestań już! - spoważniałam
- Mówił, że dzisiaj TY poprowadzisz trening, bo trenerzy razem ze mną idą na konferencję - dumnie wypiął pierś
- Mogę Ci zadać pytanie? - kiwnął głową siadając na łóżku, patrząc mi w oczy - Czy Ty wiedziałeś że ten... ten Patryk, który bezczelnie nade mną mieszka, będzie na kadrze?
- Dowiedziałem się wczoraj - powiedział szczerze
- To czemu mi nie powiedziałeś? - chciał coś powiedzieć ale mu przerwałam - dobra, nie ważne. A czy poza mną ktoś jeszcze nie wiedział?
- Nie. Wszyscy wiedzieli, nawet Sylwia. A ten pomysł był Winiara, żeby Cię trochę podręczyć. - za późno ugryzł się w język - o cholera!! - po chwili zobaczył moją twarz z cwaniackim uśmiechem wychodzącą z pokoju. 
- Zrobię wam armagedon, moi drodzy! - powiedziałam do siebie a później z całych sił krzyknęłam - ZA 5 MINUT TRENING!!!
po czym zaczęłam się złowieszczo śmiać!

* u Sylwii i Bartka *

Siedzieli na łóżku obejmując się. Żadne z nich nie chciało wracać do wydarzeń sprzed kilku tygodni. Kochali się, nie mogli bez siebie żyć. Ale wbrew pozorom było im ciężko. Zwłaszcza Bartkowi. Nie rozmawiał w ogóle z Winiarskim, czuł do niego niechęć. Michał natomiast omijał go szerokim łukiem
- Cieszę się, że jesteś tutaj z nami! - Bartek pocałował Sylwię w czoło
- Też się cieszę! - przytuliła go jeszcze mocniej
"ZA 5 MINUT TRENING!!" - usłyszeli i odskoczyli od siebie, tak jakby robili coś niedozwolonego.
- Hej! - weszłam do ich pokoju - spokojnie, Bąku z trenerami idzie na konferencje a ja mam poprowadzić trening. Siostra, możesz z nimi potrenować.
- W sumie czemu nie? - uśmiechnęła się szeroko
- No to macie 4 minuty by się przygotować, no to pa! - pomachałam i wyszłam.

* u Winiara i Justyny *

- A widziałaś jej minę na lotnisku? - zachodził się ze śmiechu Winiar
- No, a w samolocie? - dogadywała Justyna - a tak nawiasem, jak się dowie, że to nasz pomysł to najpierw udusi mnie, zakopie, odkopie, zbezcześci zwłoki i zakopie jeszcze raz a później rozprawi się z Tobą!
- Akurat ona zna się na moich żartach więc źle nie będzie - przybił żółwika z siostrą
- Tak, bo ja zrobiłam rozeznanie co do nowego, przynajmniej nie będzie się czepiać, że coś zawaliła - kończąc zdanie usłyszeli moje wołanie odnoście treningu
- O cholera! - jęknął Winiar - to już po mnie...

***

W mój plan wtajemniczyłam wszystkich oprócz zgrai siatkarzy, siostry i przyjaciółki. Michał przetłumaczył wszystko Castelaniemu, ze słów trenera zrozumiałam tylko "Jak to nie wiedziała?" Michał bawił się w translate google, przetłumaczył mi słowa Daniela, po czym przybiliśmy "piątki" i każdy poszedł w swoją stronę. Oni na konferencję a ja na halę. "Zemsta będzie słodka" - pomyślałam po czym zaczęłam się zastanawiać nad karą dla Justyny, chociaż miałam już w głowie kilka okrutnych myśli. Wiem, wiem, niby moja przyjaciółka, ale też wielki zdrajca. Będzie się działo! Tego treningu nie zapomną do końca życia!

***

- No panowie! Ups! Panowie i panie! Zaczynamy! A gdzie reszta? - uśmiech nie schodził z moich ust - gdzie Winiarski i Czarnowski?!
- Tu jesteśmy! - powiedzieli przez zęby
- Ok, to do roboty! Na początek 50 okrążeń wokół boiska! - spojrzeli na siebie i wykonali moje polecenie
- Ja też? - podeszła do mnie Sylwia
- Nie. Ty Kochanie zrobisz 60! - przymrużyłam oczy - jazda na boisko!
- Sadystka! - krzyknęła i ruszyła w stronę boiska
To był cudowny widok. Wymęczeni prosili o chwile wytchnienia. Byłam nieugięta i stanowcza.
- Odpuść im - rzuciła siedząca obok Justyna
- O a Ty tu jesteś? Marsz do statystyków po zapiski ze sparingów! - zdziwiła się ale wykonała moje polecenie. Tylko nie wiedziała, że poprosiłam o statystki ze sparingów z ubiegłych lat...
- Po piłki! - krzyknęłam
Byli tak wykończeni, że nie mieli siły się ruszyć. Mój plan działał. Wróciła zrezygnowana Justyna, była u statystyków.
Pierwsza drużyna była Winiara, grał razem z Kurkiem (celowe), Sylwią, Gackiem, Gruszką i Jaroszem. Druga grupa to reszta tej zgrai. W drzwiach stali trenerzy i Bąku, który rechotał ze śmiechu.
- Godzina spóźnienia! Bąku zapraszam do rozgrzewki! - zwróciłam się do niego 
- Chyba zwariowałaś! - odparł przerażony
- Tak, na Twoim punkcie. - mówiłam i zaczęłam się śmiać razem z nimi. W tedy zobaczyłam jak grupa zezłoszczonych siatkarzy na czele z Winiarem i Sylwią nacierali w moją stronę.
- O cholera! - przeraziłam się - muszę już iść - i tyle mnie widzieli!

***

- Otwieraj w tej chwili!! - dobijał się do mojego pokoju Winiar
- Nie! - krzyknęłam przesuwając wszystkie możliwe szafki pod drzwi
- No otwórz,  nic Ci nie zrobimy, przecież... - kontynuowała Justyna
- Ani mi się śni! - usiadłam na łóżko, spojrzałam przez okno i zobaczyłam... latającego Wlazłego! - Zwariowałeś? - krzyknęłam otwierając okno - masz te 30 lat a zachowujesz się jak dziecko! Zresztą tak samo jak pozostali. - patrzyłam na niego opadając na łóżko
- Na mój rozum to Ty zwariowałaś! Dałaś nam niezły wycisk!
- Aaaa o to chodzi! - cwaniacko się uśmiechnęłam - już dobra, otworzę te drzwi, ale na Twoją odpowiedzialność. No chyba nie chcesz mieć mnie na sumieniu.
Otworzyłam drzwi z szerokim uśmiechem. Po drugiej stronie widziałam rozzłoszczone twarze siatkarzy i chichoczących się Bąka z trenerami.
- No to co, może teraz siłownia? - zapytałam. Zareagowali machnięciem ręki i wielce obrażeni rozeszli się do swoich pokoi.

* 2 dni później *

Przystępujemy do pierwszego meczu fazy grupowej ME. Gramy z Rosją. Siatkarze w pełnym skupieniu wchodzili na halę. Ja z Justyną zajęłyśmy miejsce za bandami reklamowymi. Sylwia z Gackiem i Gruszką usiadła na trybunach. Spiker wypowiedział nazwiska polskich siatkarzy grających w pierwszej szóstce. Wzrok Justyny zwrócony był na kogoś innego... na zawodnika drużyny przeciwnej - Semena Połtawskiego! 
- Hej! Halo! - machałam jej ręką przed jej oczami
- No, co jest? Patrz, zaczyna się! - nie zwróciła uwagi na mnie, a jej oczy zrobiły się ogromne, jak 5 złotych!
Mecz rozpoczął się niestety nie po naszej myśli. Pierwszego seta przegraliśmy do 19, drugiego niestety także do 19. Trzeciego przegrywaliśmy 13:16. Justyna już nie wytrzymała, podbiegła w kierunku chłopaków. Ja ruszyłam za nią.
- Co wy odwalacie? - zaczęła wrzeszczeć w kierunku brata, który zmienił Kurka. - z ruskimi chcecie przegrać?! Nie no, tego już za wiele! - zaczęła swój monolog - Ruszyć dupy i do walki! - wszyscy patrzyli na nią jak na wariatkę.
- Teraz ja coś powiem - odciągnęłam ją na bok - kiedy przegrywasz 0:2, schodząc na przerwę nie możesz wierzyć w cuda, musisz wierzyć w siebie! - puściłam im oczko po czym zabrałam Justynę i wróciłyśmy na swoje miejsce.
Odrobiliśmy straty. Rozpoczął się tie-break. Bąku zagrał trzy asy serwisowe, dorzucił do tego znakomite obrony ale prawdziwym asem w zespole był Patryk Czarnowski, którego blok był niczym ściana dla rosyjskiej drużyny.
Wygraliśmy mecz 3:2! Tie-break zakończył się wynikiem na styku, 16-14. Wielce złe, wkurzone i nie wiem co jeszcze ruszyłyśmy w stronę boiska. 
 - Ała! Puść mnie! - Bąku wziął mnie na ręce i kręcił wokół własnej osi.
- Dziękuję! - pocałował mnie namiętnie w usta.
Z oddali było słychać wkurzoną Justynę.
- Wali wam? Nie można było tak od razu? Tylko uczciwych ludzi stresujecie! - wbiła palec w klatkę brata
- A gratuluję to gdzie? - zaczepił ją od tyłu Daniel i objął w pasie
- Za takie coś?
- Ale przecież wygraliśmy... -zdziwił się Daniel
- No oczywiście, że gratuluję! - poczochrała go po głowie, gdy się nad nią pochylił chcąc ją pocałować

***

- Tylko bez żadnej imprezy panowie! - pogroził palcem trener wchodząc do hotelu
- Dobrze Daniel, ale jeśli powiesz coś po polsku! - szczerzył się Igła, który widocznie miał ochotę na małą zabawę, "oczywiście" bez procentów.
- For example? - tu trener przeszedł sam siebie
- Grzegorz Brzeczyszczykiewicz - wszyscy wybuchli śmiechem
- Grzegorz Brzęczyszczykiewicz - wyjąkał
- Zaliczone! - krzyknęła Justyna idąca pod rękę z... Danielem Plińskim?!!
- Ej a impreza? - zmartwił się Jarosz
- Po Mistrzostwach! - poklepałam go po plecach po czym ruszyłam do swojego pokoju. Właściwie to do naszego, bo za mną szedł Bąku.
"Co ona wyprawia?" - powiedziałam do siebie. Pliński wyraźnie na nią leci, ale przecież on jest od niej 12 lat starszy! Ale tak, Jacek jest jeszcze starszy! Uśmiechnęłam się do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz